#LifeCoachingByGinger: Obiecanki cacanki? *

Nadszedł Nowy Rok, a wraz z nim ta lista, którą przygotowałaś parę dni wcześniej zaczęła na Ciebie groźnie łypać i burczeć, że już czas? Znam to aż za dobrze, moja zeszłoroczna łypała na mnie do momentu, w którym jej nie podarłam. Dodam, że z niemałą satysfakcją. Mówisz, że na Twojej znajdują się te same cele, co na początku 2015? Mam receptę na to, jak to zmienić!

Wreszcie pójdę na siłownię 

Aktywność fizyczna jest wskazana, a siłownia stała się ostatnio modnym sposobem spędzania wolnego czasu. Fit lifestyle w ogóle jest cool. Ale zadaj sobie pytanie: czy na pewno chcesz tam iść? Czy znajdziesz na to czas w swoim napiętym grafiku? Działaj przede wszystkim dla siebie. A jeśli okaże się, że Twoja droga do wymarzonej sylwetki nie wiedzie przez hektolitry potu spalone na orbitreku czy bieżni, to przecież nic straconego. Istnieje nieskończona ilość alternatyw, poczynając od sklepów, stron internetowych czy archiwum YouTube, pękających w szfach od programów modelujących sylwetkę proponowanych przez wszelkiego rodzaju guru fitnessu (do wykonania w domu!), poprzez basen czy zajęcia z yogi, na nordic walkingu, czy po prostu długich spacerach z Twoim psem kończąc.

active-19413_1920

Postanowieniowa incepcja

Postanów, że dotrzymasz postanowień. Taka postanowieniowa incepcja może Ci się wydać zupełnie bez sensu. Jeśli jednak spojrzeć na to logicznie, jeśli się nie uprzesz i nie dotrzymasz tego podstawowego postanowienia, jak planujesz poradzić sobie z innymi? 😉

Priorytety

Zrobić kurs na prawo jazdy czy zacząć naukę języka obcego? Jeśli masz czas na obie te rzeczy – gratuluję z całego serca i zazdroszczę umiejętności zarządzania swoim wolnym czasem. Jestem jednak zdania, że czasami warto poświęcić się jednej rzeczy i zrobić ją naprawdę dobrze. Dlatego ustalenie priorytetów jest takie ważne. Mnie osobiście pomaga w tym Simple Planner od LoveSimple Creations. W moim wypadku tak pięknie wykonany planner sprawia, że wiem, że będę do niego często zaglądać i nie zapomnę o nim po pierwszym tygodniu.

WP_20151220_18_52_49_Pro

Plany a nie postanowienia

Oczywiście jestem chyba ostatnią osobą, która częstuje Was postem noworocznym, a co za tym idzie – kilka ich już przeczytałam. Ten punkt w moim wpisie inspirowany jest słowami AngielskiejPolki. Tak jak ona, tak i ja stawiam raczej na plany niż postanowienia w nowym roku. Podczas gdy postanowienie, to zazwyczaj wiszące w próżni zdanie, być może zapisane na kartce w towarzystwie piętnastu innych, plan to coś o wiele bardziej namacalnego. Coś przemyślanego, do czego poczyniło się już pierwsze przygotowania. Dlatego ja nie postanawiam, ja planuję.

Siły na zamiary

10 kg w jeden miesiąc brzmi strasznie. Kojarzy mi się z ogromem wyrzeczeń, ciężką pracą i niezręcznymi sytuacjami, w których muszę odmawiać za każdym razem, kiedy ktoś częstuje mnie cukierkiem. 2 kg tygodniowo natomiast, wydają się dużo bardziej osiągalne a przecież daje to tylko niewiele mniejszy wynik w miesięcznym rozrachunku. Stawiaj sobie cele możliwe do osiągnięcia. Zasada ta działa (przynajmniej w moim przypadku) również w kontekście innych noworocznych planów.

Motywacja sama się nie znajdzie

Inspiracją może być każdy: Anna Lewandowska, Ewa Chodakowska, Mel B., albo koleżanka z pracy, która tak ładnie schudła przed swoim ślubem. Nawet ta wredna zołza z biura obok, której ostatnio udało się dostać podwyżkę. Kiedyś za tablice motywacyjne służyły tablice korkowe pełne powycinanych z gazet zdjęć ukochanych gwiazd kina i estrady. Dzisiaj przerzuciliśmy się raczej na Pinteresta, ale jeśli czujesz, że naturalnych rozmiarów plakat Ewy Chodakowskiej pomoże Ci zrealizować plan i osiągnąć cel – powieś go i czerp z niego inspirację.

stones-451329_1920

Mówić czy nie mówić? 

Scrollowałaś ostatnio Facebooka? Ilu z Twoich znajomych ogłaszało wszem i wobec, że wraz z nadejściem nowego roku rzuci palenie, zacznie się odchudzać, zrezygnuje z picia alkoholu albo zacznie studia? Jeśli chodzi o postanowienia (nie tylko noworoczne) szkoły są dwie. Niektórzy rzeczywiście czerpią motywację z faktu, że podzielili się swoim planem ze światem. I teraz nie wypada im tego świata zawieść. No bo przecież jak by to wyglądało, gdyby oświadczyli publicznie, że rzucają palenie, a potem spotkali się na przerwie na papierosa z kolegami i koleżankami z pracy, którzy ten post w mediach społecznościowych widzieli? Ja osobiście hołduję jednak zasadom tej drugiej szkoły: jeśli już coś robisz, rób to dla siebie. Nie publikuj swojej listy postanowień noworocznych, tak, żeby wszyscy mogli ją zobaczyć i później Cię z niej rozliczyć. Koniec końców, to co planujesz, tak naprawdę niezbyt interesuje Twoich interetowych znajomych. A rozliczyć się ze sobą masz prawo tylko Ty.

Zatem oto są, trochę spóźnione gingerowe przemyślenia noworoczne. Żadnym life coachem nie jestem i być nie zamierzam. Niemniej jednak, mam nadzieję, że przeczytaliście wpis z przyjemnością. Dorzucilibyście jeszcze coś od siebie do tej listy? Do której ze “szkół” należycie?

happy-new-year-1092450_1920 

*post z przymrużeniem oka

Reklamy

5 uwag do wpisu “#LifeCoachingByGinger: Obiecanki cacanki? *

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s