#spokojnietonierecenzja: Pierwszy we wszystkim, ostatni by się poddać – “Marsjanin”

 

Screen Shot 2016-01-05 at 14.05.46

Screen shot z filmu

Gdyby to była recenzja, niejeden zarzuciłby jej na pewno brak profesjonalnego obiektywizmu. Ale gdybyście chcieli przeczytać recenzję “Marsjanina”, z której dowiedzielibyście się, że film reżyserował Ridley Scott, że do współpracy zaprosił Matta Damona, Jeffa Danielsa czy Seana Beana i że efekty specjalne nie pozwoliły recenzentowi oderwać wzroku od ekranu nawet na chwilę – nie przyszlibyście tutaj. Bo Rudość Życia nie jest (i raczej nigdy nie zostanie) blogiem recenzenckim. Z pewnością natomiast jest miejscem, w którym dzielę się z Wami wszystkim, co nietypowe, ekscytujące i niezapomniane.

A taki właśnie był dla mnie “Marsjanin”.

Te widoki…

Chyba każdy z nas zastanawiał się kiedyś, jak wygląda Mars – planeta, którą w założeniu planujemy przecież kolonizować. Dzięki wędrówce austronauty Marka Watneya, pierwszego (i jedynego jak dotąd) człowieka, który przemierza pustynne pustkowie Czerwonej Planety, dane jest nam przyjżeć się z bliska naszej prawdopodobnej przyszłości. I to jeszcze jak przyjżeć! Już w trakcie kręcenia filmu, głośno było o tym, że NASA zdecydowała się pomóc Scottowi w przygotowaniu “Marsjanina”, tak, by obrazy przedstawione widzowi na ekranie jak najbliżej oddawały rzeczywistość. Udało się, co więcej: surowy krajobraz, tak inny od tego, który znamy na co dzień zwyczajnie hipnotyzuje i nie pozwala oderwać wzroku od ekranu.

martian-gallery11-gallery-image

On jest niesamowity! 

Otoczony tym wszystkim, sam Mark Watney, swoisty rozbitek, samotny i opuszczony, zmuszony radzić sobie w zupełnie innych, nie do końca znanych mu jeszcze warunkach i liczyć wyłącznie na siebie– postanawia się nie poddawać. Mimo chwil słabości, przez cały czas Watneyowi towarzyszy dobry humor i nie opuszcza nadzieja, a fakt, że jedyna osoba, do której może otworzyć usta, to jego odbicie w oku kamery, kiedy nagrywa kolejny “update”, przekazując relację ze swoich zmagań dla potomności – zdaje mu się niezbyt przeszkadzać. Bardzo dobrze widać przez cały film, że Mark jest świetnie przeszkolony, zdyscyplinowany i…prawdziwie nieustraszony! Radzi sobie świetnie w sytuacjach zagrożenia życia, mimo bardzo nietypowej sytuacji w jakiej się znalazł, nie panikuje. Analizuje i rozwiązuje metodycznie problem po problemie. A te aż się przed nim piętrzą!

Łeb jak sklep

Jakby tego było mało, Watney ma łeb jak sklep! Nie mogłam ująć tego inaczej, po prostu się nie dało. Bo przecież Mark jest botanikiem. Ale czy tylko botanikiem? Tylko botanik może i wpadłby na to, czego potrzeba, by spróbować zasadzić ziemniaki na marsjańskiej ziemi, ale czy udałoby mu się zhakować odnaleziony, dawno już zapomniany sprzęt NASA sprzed kilkudziesięciu lat? Nie sądzę. Mogłabym mnożyć przykłady, ale to zaowocowałoby filmowymi spoilerami.

martian-gallery3-gallery-image

NASA for dummies

Jak często sprawdzacie, co słychać u NASA? Tak myślałam, ja też nie 😉 Myślę, że spokojnie założyć można, że przeciętny człowiek raczej nie śledzi poczynań amerykańskiej Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej. Dlatego tym bardziej doceniam “Marsjanina” za to, jak dokładnie odwzorowane zostało to, co tak naprawdę dzieje się tam na co dzień. Całkiem nieźle widać, jak wygląda siedziba NASA oraz start statku kosmicznego. Jeśli macie w sobie coś z gadżeciaża, na pewno zainteresuje Was całe mnóstwo używanego tam sprzętu. Co więcej, dowiadujemy się też, jak wygląda życie w trakcie misji, jakie zadania muszą zostać wykonane oraz jak trudne decyzje muszą zostać podjęte zarówno na samym statku, jak i w centrum dowodzenia.

Człowiek człowiekowi człowiekiem

Decyzje – wydaje mi się, że to słowo właśnie odpowiednio odda przesłanie filmu. Bo on jest właśnie o tym, o trudnych, wymagających samozaparcia i ogromu poświęcenia dla większej sprawy decyzjach. Począwszy od decyzji Marka Watneya, który nie zamierza się poddawać w sytuacji, wydawałoby się, beznadziejnej, poprzez kilka spornych decyzji dyrektora NASA, aż po decyzję załogi statku Hermes. Powiem Wam szczerze, że na początku myślałam, że film skupi się na czymś zupełnie innym. Gdy Mark Watney oznajmił kamerze internetowej, że jedzenia wystarczy mu na 31 dni, byłam wręcz przekonana, że pokazane zostanie cierpienie człowieka pozostawionego samemu sobie i powoli umierającego z braku innych alternatyw. Alternatywy jednak, ku mojemu zaskoczeniu, znajdowały się, jedna po drugiej. A wszystko przede wszystkim dzięki temu, że ponad wszystko, ponad to co odpowiednie dla oczu i uszu opinii publicznej, ponad to, co dobre dla Skarbu Państwa, ponad to co dobre dla indywidualnych karier zaangażowanych w sprawę ludzi – człowiek był człowiekowi człowiekiem.

Screen Shot 2016-01-05 at 21.00.32

Jednym słowem? Majstersztyk! Idźcie, oglądajcie, podziwiajcie i…uwielbiajcie wszystkich tych ludzi. A najbardziej Marka Watneya. Zasługuje na to!

 

 Dodatkowo, twórcy filmu dają każdemu możliwość zostania astronautą. O, tak:

I Ty zostań astronautą już dziś!:  BRING MEME HOME

*Wszystkie zdjęcia, prócz jednego, odpowiednio opisanego pochodzą z oficjalnej strony http://www.foxmovies.com/movies/the-martian
Reklamy

12 uwag do wpisu “#spokojnietonierecenzja: Pierwszy we wszystkim, ostatni by się poddać – “Marsjanin”

    • Dzięki serdeczne! Zgadzam się obrazy to było naprawdę coś wspaniałego. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu 🙂 Skończyliśmy oglądać bardzo późno, ale mimo to nie mogłam zasnąć i nie dałam spać mojemu partnerowi – po prostu musiałam o tym mówić!

      Polubienie

  1. Nie trawię takich filmów. Mąż – uwielbia, dlatego na takie produkcje chodzi sam albo z kolegami, ale „Marsjanin” mu się nie podobał. W każdym razie w Jego relacji nie było zachwytu.

    Polubienie

    • Rozumiem dlaczego film mógłby się nie podobać, w zależności od tego, czego się po nim oczekiwało. Poza tym faceci raczej nie okazują aż taakiej ekscytacji jak my-kobiety 😉 Ja po Marsjaninie nie mogłam spać, taka byłam zachwycona, mój partner stwierdził po prostu: „No, dobry był”.

      Polubienie

  2. Wciąż mam focha, że wyszło jak wyszło, dlatego ni czytam tego tekstu w całości żeby się nie nastawiać na nic konkretnego. Nie podałaś nazwy tej aplikacji gdzie można zrobić się kosmonautą. Klikani nigdzie mnie nie przenosi :<

    Polubienie

    • Cześć, serdeczne dzięki za miłe słowa 🙂 Już zaglądam do Ciebie, zawsze niesamowicie mnie ciekawi co inni myślą na tematy, które mnie szczególnie ekscytują. A taki właśnie jest „Marsjanin” 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s