#LifeCoachingByGinger: Co zżera hejtera?

Wiecie co, uwielbiam ludzi. Są dla mnie prawdziwą zagadką, nad którą zawsze warto się pochylić. Poznać kogoś nie oznacza tylko dowiedzieć się jak ma na imię, czy ma rodzeństwo i jak spędza swój wolny czas. Ja zaglądam głębiej. Chcę poznać pragnienia, marzenia, radości, lęki i pobudki. Chcę dostać w swoje łapki  tego miękkiego, futrzastego stworka, który mieszka w każdym z nas.

I dziś właśnie, z bardzo bliska spoglądam na jednego z nich – żółtego jak słońce, zielonego jak trawa po drugiej stronie płotu Hejtera. Rozgryzam, co go gryzie, a właściwie zżera od środka. Nierzadko będąc źródłem jedynych pseudo-pozytywnych uczuć i emocji. Tym to wszystko ciekawsze, że ów przypadek jest moim własnym hejterem osobistym. A do tego czyha w realu.

altalenando-1048171_1920

H jak huśtawka nastrojów

Dostałaś awans? Podwyżkę? Kupiłaś nową sukienkę, samochód, mieszkanie? Jak śmiałaś! Hejter zielenieje na twarzy z zazdrości. Jest przekonany, że to jemu należą się wszelkie laury. Przecież to on jest najpiękniejszym, najwspanialszym i jedynym słusznym wygranym w grze zwanej życiem. To jemu należy się to wszystko i jeszcze więcej.

Szkoda tylko, że tego nie dostaje. Szkoda tylko, że nawet będąc wysoką, długonogą, szczupłą pięknością, Hejter nadal jest okropny, odrzucający i odrażający.  Jego twarz wykrzywia kumulowany w sobie i często długo skrywany gniew.  Pielęgnowana nienawiść do drugiego człowieka niemal eksploduje, powodując, że z uszu bucha mu metaforyczna para.

Bo znów Ci się udało. Bo dopięłaś swego. Bo znów jesteś górą. Bo jesteś zadowolona. Bo spełniasz się w zawodzie. Bo możesz sobie pozwolić na wygodę. Bo nie pozwalasz sobie wejść na głowę. Bo umiesz więcej, możesz więcej, więcej chcesz i jeszcze to dostajesz.

W tym samym czasie Hejter tylko tupie nogą i zmienia kolory.  I zastanawia się, jak Ci dopiec – byle do żywego.

I nie, nie mówię tu o sytuacjach, w których rzeczywiście ma się coś za uszami, w których kopniak Ci się zwyczajnie należy. Nie, Hejter żeruje na Twoim szczęściu, Twoim fuksie i ciężko wypracowanym spełnieniu.

Hejter z pewnością nie musi sprawdzać w słowniku definicji słowa zawiść. To ona go napędza. Szepcze do uszka, bardzo umiejętnie udając przyjaciółkę i zatruwając (i tak już ledwo zipiące) serce Hejtera. Podsuwa pomysły na to, jak uprzykrzyć życie swojemu celowi.

Dopiero wtedy, Hejter jest szczęśliwy. Dopiero wtedy skacze pod sam sufit z zadowolenia i śmieje się w głos. Wtedy jest sobą i dobrze mu z tym.

Wojna podjazdowa

Zaczyna od małych rzeczy, niewinnych komentarzy. Tak mało znaczących, że gdyby nie emanował niechęcią na kilometr, zupełnie nie zwróciłabyś na to uwagi. Ale zwracasz i wiesz, że te słowa mają ukryte znaczenia. Oraz, że to, że znowu zabrakło dla Ciebie wody w czajniku z samego rana nie jest dziełem przypadku. Tak samo jak spojrzenia innych, którzy nagle przestają normalnie Cię traktować, a zaczynają oceniać każdy Twój ruch ręką i analizować każde słowo.

woman-975339_1920

Tak, to Hejter rozpuścił wici. Udało mu się zaszczepić swego rodzaju niepewność wśród innych, którzy do tej pory w tej jego (bo przecież nie Waszej, Ty rękawicy nie rzucałaś!) wojnie nie brali udziału. Nic dziwnego, że nie wiedzą, jak się zachować.  Zatem, przechodzisz i zapada niezręczna cisza. Twoje pytania są zbywane, a prośby niejednokrotnie zupełnie ignorowane. Podkopywany jest Twój wizerunek, podkolorowywana prawda o Tobie.

Instrukcja obsługi

Zastanawiasz się pewnie, jak sobie z tym radzić. Co zrobić, by przywrócić równowagę. Jak wygrać walkę z wiatrakami. Mam dla Ciebie złe wieści. Tym właśnie jest próba zwalczenia hejtera. Walką z wiatrakami. Nie do wygrania, chyba, że zniżysz się do jego poziomu. Tylko uważaj, wtedy niechybnie pokona Cię doświadczeniem.

Ja swoją receptę na Hejtera znalazłam. Jestem miła, sympatyczna, jestem sobą. Ignoruję nieczyste zagrywki, absolutnie nie przejmuję się złośliwościami. Brak zainteresowania, spowalnia tę machinę napędzaną czystym hejtem.  Mówię „przepraszam”, „dziękuję”, „dzień dobry” i „do widzenia”. Brak reakcji świadczy źle tylko o tej drugiej stronie. Ja uśmiecham się szeroko, odwracam i…zmieniam otoczenie!

gargoyle-780540_1920

Reklamy

21 uwag do wpisu “#LifeCoachingByGinger: Co zżera hejtera?

  1. Skoro tekst ma być zaproszeniem do dyskusji… pozwolę sobie na krótkie przemyślenia z mojej strony.
    Słowo „hejter” powstało stosunkowo niedawno w środowisku nieograniczonego dostępu do Internetu, jednakże towarzyszyło ludzkości od bardzo dawna (jeśli nie od zawsze). Chyba wielu się ze mną zgodzi, że ludzki umysł ma tendencję do porównywania swojego życia do życia innych. O celach takiego podświadomego działania można by zapewne popełnić cały wpis na blogu, jednak ja skupię się na jednym – poczuciu wartości. Człowiek jako gatunek nagminnie lubi przyrównywać się do gorszych od siebie celem podniesienia własnej wartości (co pozwala wysnuć pierwszy wniosek o przyczynach „hejtu”). Nie dziwota zatem, że widząc osobę, odnoszącą większe sukcesy, budzi się złość. No bo jak to tak, jakim prawem! Co on myśli, że co on jest! Znalazł się, pi***ony bogacz i szpanuje jaki to on jest lepszy! A wszystko to z ust człowieka, którego sąsiad zamiast pełnoletnim oplem jeździ nowym mercedesem klasy E.
    Dlaczego? Prawdopodobnie ludzki umysł poprzez agresję próbuje rozładować frustrację, wynikającą z bezsilności – poczucia, że osoba nie jest w stanie zmienić czegokolwiek w swoim życiu. Dołóżmy do tego wrażenie dziejowej niesprawiedliwości i mamy przepis na wzorowego „hejtera”.
    Niestety, tak jak opisałaś, nie można z „hejterami” zrobić nic, poza zignorowaniem. Wylewanie żółci na osoby, którym „się udało” jest głęboko zakorzenione w naszych genach. Szkoda tylko, że wspomniane osoby nie zdają sobie sprawy ile to „się udało” kosztowało czasu, pracy, a nawet wyrzeczeń.

    Polubione przez 1 osoba

    • Bardzo Ci dziękuję za tak obszerny i merytoryczny głos w tej (mam nadzieję) dyskusji! Zgadzam się z każdym jednym napisanym tutaj słowem. Zatrzymałabym się tylko na chwilę nad bezsilnością, o której mówisz. Bo rzeczywiście, to poczucie, że „nic się nie da zrobić” pośrednio prowadzi do „hejtu”. Tylko, że to nie jest tak, że nic się nie da zrobić. Ciężką pracą da się naprawdę wiele osiągnąć. A szczęście, fart czy fuks to tylko jeden mały procent, który można od losu dostać albo nie. Zamiast więc krzywo patrzeć na tych, którym się udaje, co niektórzy powinni zakasać rękawy i zabrać się do roboty.

      Lubię to

  2. Jak bardzo zapatrzonym w siebie trzeba być by wszystkie przejawy niechęci czy wrogości odczytywać jako zazdrość… Bo że hejterzy to plugawe stworzenia, to racja. Tylko czasem warto się i sobie przyjrzeć krytycznie.

    Polubione przez 1 osoba

    • Serdeczne dzięki za odzew. Spodziewałam się podobnego komentarza.I zgadzam się, nie zawsze niechęć czy wrogość wynika z zazdrości. Czasem jest uzasadniona, a nawet więcej – czasem swoim zachowaniem człowiek sobie na nią zwyczajnie zasłuży. Dlatego zanim opublikowałam ten tekst, przeanalizowałam dokładnie sytuację, o której piszę. I właśnie dlatego pojawił się we wpisie ten mini akapit: „I nie, nie mówię tu o sytuacjach, w których rzeczywiście ma się coś za uszami, w których kopniak Ci się zwyczajnie należy. Nie, Hejter żeruje na Twoim szczęściu, Twoim fuksie i ciężko wypracowanym spełnieniu”. Ale tak, trzeba pamiętać, że zawsze istnieją dwie strony medalu.

      Lubię to

  3. Bardzo Pani spłyca definicję hejtowania. Sprowadza ją do niesławnej zazdrości. A gdzie chamstwo, kłamanie, podżeganie, prowokowanie, nieuprzejmość, wyśmiewanie się gdzie poniżanie. Hejt to ta nienawiść którą się dusi w sobie i pielęgnuje, kiedy widzę lub słyszę coś co mi nie odpowiada nie nie jestem wstanie inaczej myśleć. To przyjmowanie jakiegoś zdania na dany temat nie zawsze słusznego ale ważne że bronionego. Wiem trochę podchodzi to pod fanatyzm ale jeśli ktoś mówi mi że nie lubi np. czytać książek a ja akurat się z tym nie zgadzam to nie mam zamiaru wchodzić w dyskusję, od razu nie tyle chce go przeciągnąć na swoją stronę a wywołać u niego „odruch wymiotny”. Ale to nie tylko obrona swojego zdania to też sprawianie ludziom przykrości i zawodów niewynikające z braku manier (to jest mega trudne). Chyba nie chodzi o to by ludzie za wszystko być wielbionym a wręcz przeciwnie to strach samego hejtera przed byciem znienawidzonym. To działa mniej więcej tak, cokolwiek powiesz znajdzie się ktoś kto to zhejtuje po prostu bez powodu więc po co zadawać sobie jak Pani pytania „dlaczego mnie hejtują” i pisać o tym jeśli można DAĆ POWÓD BY CIĘ NIE LUBILI . A ludzie tego nie rozumieją np. taki wordpress wszystko fajnie ale „dislajka” to już nie, ma oczywiście mam komentarz gdzie mogę się wypłakać ale lajka to mogę dać tak o.. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Najbardziej w hejterskich komentarzach bawi mnie to, że i tak oni zawsze usprawiedliwiają się konstruktywną krytyką, chociaż ich komentarz koło tej ” konstruktywnej krytyki” nawet nie leżał 🙂 Z jednej strony to czasem jest zabawne, z drugiej bardzo irytujące, ale po co sobie nimi głowę zawracać. Im więcej komuś uda się osiągnąć tym większe grono osób, które nie kryją się z bólem swoich czterech literek. Dla nich nikt nie osiągnie czegoś pracą i determinacją, z pewnością ma znajomości, albo komuś za to zapłaciła.. I trochę smutne jest to, jak bardzo oni muszą być niepocieszonymi ludźmi, którym mało co się w życiu układa, skoro tak boli ich szczęście innych.
    Żyjemy jednak w czasach, gdy hejterstowo ciągle się szerzy, i im bardziej się z nim walczy tym tego więcej, a przynajmniej ja mam takie wrażenie, może kiedyś im się znudzi 😉

    Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ale dawno mnie nie było! Ja mam właśnie taką hejterkę w Polsce. Dawna „koleżanka” można by powiedzieć, która jednak okazała się manipulantką, ale to długa historia. Sęk w tym, że po tym, jak wyjechałam za granicę w wieku 13 lat, to ona najgłośniej z mojego dawnego środowiska krzyczała, że się stoczę, a ona wyjdzie na ludzi…. Jednak wyszło zupełnie na odwrót. Ja studiuję, jestem niemal na swoim, staram się sobie tak po prostu radzić, a ona ma 20 lat, 4-letnie dziecko z tego, co wiem, jest na zasiłku i ma toksycznego faceta. Nie oceniam jej, każdy sobie rzepkę skrobie, ale szczerze ryknęłam śmiechem, gdy napisała do mnie na facebooku, zgrywała wielką przyjaciółkę, pytała, co u mnie, a gdy opowiedziałam jej, że robię to, to i to, to zaczęła wylewać na mnie swoją żółć, wyzwała od karierowiczek, szmat, itd.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s