W mojej zupie jest mysz czyli poznajcie Duolingo

Miłość niejedno ma imię

Jak większość z Was wie, z zawodu jestem tłumaczem. I chociaż angielski jest i na zawsze pozostanie moją pierwszą i największą miłością, to  jako językowca – zupełnie naturalnie – ciągnie mnie też do innych języków. Byle bez zobowiązań!

I tak, swego czasu zafiksowałam się na francuski, nasz romans jednak był krótki I burzliwy. Cóż, licealne miłości często idą w zapomnienie. Spędziłam też kilka gorących wieczorów z hiszpańskim i całkiem sporo ciemnych, zimowych popołudni nad fińskim. Gdzieś na strychu w domu rodziców dalej wala się audiokurs duńskiego, a z niemieckim dane mi było osłuchać się jeszcze za dzieciaka, kiedy spędzałam ferie u cioci w Hamburgu.

Czytaj dalej

Reklamy

Z Pamiętnika Ginger Jones: Moja Dolina Muminków.

9:00

Robię listę, bo tylko lista pomoże mi ogarnąć to wszystko umysłem. A ogarnąć muszę nie tylko siebie, ale też całe, wielkie przedsięwzięcie od strony organizacyjnej. Zapisuję wszystko na żółtych karteczkach, towarzyszkach wszelkich niedoli.

Ciepłe swetry, porządne buty i termoaktywne gatki. Dużo termoaktywnych gatek, tylko dzięki nim przetrwam zimę.

W międzyczasie dzwonię do agencji nieruchomości, dostawcy Internetu i firmy ochroniarskiej.

Dorzucam kolejny sweter i po chwili namysłu dopisuję termofor, w końcu od przybytku głowa nie boli. Odmarznięty tyłek natomiast, tak.

Czytaj dalej